testata home POL ok
czwartek, 25 marzec 2021 10:49

Stawanie się ludźmi

W czasach pandemii okres Wielkiego Postu jest jeszcze bardziej naznaczony pytaniami o człowieka i jego tożsaomość; skoro ciągle musimy wychodzić poza to, co było pewne, zmieniać plany, brać pod uwagę słabość osób i systemów. Chodzi też o to, by unikać nostalgii i utopii, aby odkrywać nowe wezwania dotyczące życia człowieka i planety, która jest mu powierzona. W ten sposób w orędziu na Wielki Post 2021 papież Franciszek zaprasza do „ponownego odkrycia daru Bożego i do zrozumienia prawdy o nas, jako stworzonych na Jego obraz i podobieństwo, i znajdujących w Nim spełnienie” (nr 1). Ale czy człowiek jest wolny, czy podlega przeznaczeniu? To pytanie jest zawsze obecne.

W każdych czasach, ale przede wszystkim w aktualnym światowym kryzysie, wszyscy – od intelektualistów po rybaków z Lampeduzy – postrzegają wyraźnie ludzką tożsamość jako coś, co łączy wszystkich. Ale w praktyce wewnętrzne sprzeczności sprawiają, że wyłania się współczesny dylemat: między pierwotnymi impulsami agresji a ucieczką ku transhumanizmowi: czy wystaczy „pozostać człowiekiem” czy raczej trzeba starać się, by się „uczłowieczać”?

Rewolucja przemysłowa spowodowała, że niektórzy filozofowie 20. Wieku (jak Anders i Gehlen) wiedzieli w „nieokreśloności” człowieka niebezpieczeństwo: sprawia ona, że jest on stale „zacofany” i jednocześnie istotowo „sztuczny” w obrębie „naturalnego” świata. W  ten sposób scenariusze, powstałe w obrębie ostatnich badań, przedstawiały w sposób optymistyczny przeskok od ewolucji naturalnej do ewolucji coraz bardziej sztucznej, dostępnej dla tych, którzy będą chcieli i mogli zaprogramować się według dostępnych opcji.

We współczesnej „antropologii negatywnej” zabrakło jednak zaufania do wielkości bycia „kowalem własnego losu”, zdolnego do zaprojektowania siebie samego, bo będącego stworzonym przez Boga z nieskończonymi możliwościami, a więc mogącego wywyższyć lub zdegradować swoją naturę, jak pisał Giovanni Pico della Mirandola (De dignitate hominis, 1496). 

W renesansowym humanizmie człowiek, nie zadowalający się żadnym bytem stworzonym, znajdował jednak w Bogu sens swojego odwiecznego pragnienia do przekraczania granic naturalnych. Ze swojej strony antropologia biblijna i chrześcijańska mówi o powołaniu człowieka do realizowania obrazu Boga, który jest w nim, „aż dojdziemy wszyscy razem ... do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa (Ef 4, 13). „Albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z [Jego] wolą” (Flp2,13); dosłownie: „z Jego pięknym projektem”. Bóg ma ten projekt dla wszystkich (por Łk 2, 14), „jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.” (Ef 2, 10).

Wobec aktualnej sytuacji, pełnej niesprawiedliwości, przemocy, niepokojów i cierpień, papież Franciszek zauważa, że „choć jesteśmy urzeczeni wieloma postępami, nie dostrzegamy prawdziwie ludzkiego kursu” (Encyklika „Fratelli tutti”, nr 29).

W niespokojnym okresie między średniowieczem a renesansem, w czasie wojen i epidemii, św. Katarzyna ze Sieny chwali Boży plan, w którym „Bóg stał się człowiekiem, a człowiek – Bogiem” (Dialog, 13). Widziała ona w ludzkiej wolności sposób, przez który „człowiek stał się Bogiem, a Bóg stał się człowiekiem przez zjednoczenie natury boskiej z naturą ludzką” (Dialog 15). Ale też realistycznie zauważała możliwość oddzielenia się od Boga i w następującego przewrotu narcystycznego, w którym człowiek „staje się Bogiem”. Podobnie „Homo Deus” Harariego (2015) musi teraz stawić czoła nieoczekiwanemu zagrożeniu pandemii, w kilka lat po stwierdzeniu, że „w XXI wieku, w świecie już wyzwolonym z epidemii, w dobrobycie ekonomicznym i w pokoju, żywimy – mając coraz potężniejsze narzędzia – starą ambicję wzniesienia się do rangi boskiej, przekształcenia ‘homo sapiens’ w ‘homo Deus’”. Perspektywa pokoju, o której mówił Harari mogła dotycznyć tylko ograniczonych obszarów, będących poza współzależnością osób, narodów i kultur. Na początku pandemii papież Franciszek, który właśnie pisał encyklikę „Fratelli tutt”, zauważył, że bycie „hiper-połączeni” nie przeszkodziło rozbiciu i że tym bardziej musimy odkryć „wszystkich jako braci” (nr. 7/8).

Nasza epoka doświadcza coraz bardziej sprzeczności między upojeniem skutecznością technologii (internet rzecz,, sztuczna inteligencja, rzeczywistość poszerzona...) a globalnymi zagrożeniami (zniszczenie ekosystemu, zmiany klimatu, pandemie...), które dotyczą całych narodów i niepokoją nowe pokolenia. Aktualna wiedza naukowa pozwala zweryfikować ich przyczyny, ocenić ryzyko, zaplanować rozwiązania, realizować prjekty; ale interesy grupowe często zacierają logikę dobra wspólnego. Papież Franciszek ostrzega więc przed „antropocentryzmem niezrównoważonym i pełnym pychy”, który może prowadzić do samozniszczenia. W ten sposób podkreśla też ryzyko samozniszczenia „ja” w centrum wszystkiego, które przecenia naszą rolę istot ludzkich, stających jako absolutni dominatorzy nad wszystkimi stworzeniami (Audiencja generalna, 16.09.2020).

Już Sobór Watykański II przypomniał o odpowiedzialności człowieka wobec  niezrównoważonego postępu: „świat dzisiejszy okazuje się zarazem mocny i słaby, zdolny do najlepszego i do najgorszego; stoi bowiem przed nim otworem droga do wolności i do niewolnictwa, do postępu i cofania się, do braterstwa i nienawiści. Poza tym człowiek staje się świadomy tego, że jego zadaniem jest pokierować należycie siłami, które sam wzbudził, a które mogągo zmiażdżyć lub też służyć mu” (Gaudium et spes, 2).

Ważne, by zdać sobie z tego sprawę. Ale także w naszych czasach, gdy nadzieja wydaje się tylko pomocą emocjonalną, antropologia chrześcijańska może dostarczyć prawdziwą zachętę. W perspektywie biblijnej możemy zatrzymać się przy księdze Rodzaju (Rdz 1,26): „A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!»”. Oznacza to, że kruchość ekosystemu została dana człowiekowi w opieką (Rz 8, 20-22). Bóg ma swój „piękny plan” (εὐδοκία), swój projekt (πρόθεσις), a człowiek jest powołany do współpracy (Rz 8,28). Bo Bóg nas zna i nas przeznaczył, czy raczej pokierował (προέγνω, καὶ προώρισεν), abyśmy „się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi” (Rz 8,29). „W Nim dostąpiliśmy udziału my również, z góry przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli, po to, byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu” (Ef 1, 11-12).

Idea przeznaczenia wydaje się niezgodana z ontoligcznym statusem człowieka, charakteryzowanym przez „nieoznaczoność”, która jest przestrzenią wolności. Natomiast teksty św. Pawła odnoszą się nie do nieuchronnego „fatum” starożytości, ale do celu zaplanowanego przez Stwórcę. Jest on dany stworzeniom jako propozycja, jako kierunek, który pozwala nie zagubić się, ale zmierzać ku głębokiej realizacji głęby naszej istoty.

Wielki Post, prowadzący ku Wielkanocy, to metafora życia każdego człowieka. Chrystus zmartwychwstały to archetyp naszego stawania się ludźmi. Widzimy Go codziennie, pełnego chwały, w wielu „świętych z sąsiedztwa”, chrześcijan i nie. To nasza odpowiedzialność.
Read 285 times Last modified on czwartek, 25 marzec 2021 10:54

Leave a comment

Make sure you enter all the required information, indicated by an asterisk (*). HTML code is not allowed.

Używanie plików cookie przyczynia się do prawidłowego funkcjonowania tej strony i promuje poprawę usług oferowanych użytkownikowi. Dostęp do zawartości strony i korzystanie z usług oznacza akceptację użycia plików cookie.